Grudzień jest miesiącem vlogmasów. A czy sfera blogerów też ma swój odpowiednik? Jestem tu "świeża" także szczerze mówiąc nie bardzo się orientuję.
My dziś mieliśmy dzień iście blogmasowy. A właściwie bardziej popołudnie. Wybraliśmy się na Stary Rynek zobaczyć Jarmark Bożonarodzeniowy.
Było fajnie, dużo światełek i dużo ludzi (pogoda nawet nikogo nie odstraszyła). Mamy nadzieję wybrać się tam raz jeszcze. Chcemy zobaczyć rzeźby lodowe, jeszcze nie wszystkie są wystawione (dopiero się tworzyły).
A wieczór spędziliśmy tak, jak to my lubimy najbardziej: gorąca herbata i film. Wybraliśmy dzisiaj Marię Skłodowską-Curie. Przyznam szczerze, że film jest nawet całkiem OK, ale zabrakło mi większej ilości faktów z jej życia. Większość fabuły była jednak skupiona na romansie (nie, żeby mi to przeszkadzało - kobiety lubią romansidła), a nie na faktycznych dokonaniach pani Marii, a liczyłam na to, że dowiem się więcej. Na szczęście więcej można sobie doczytać w pudełku, ewentualnie poszperać w czeluściach Internetu.
Spodobała mi się idea blogmasów, ale jestem ciekawa jak to będzie z moją systematycznością. Bo wiecie jak to się mówi: mam silną wolę - robi ze mną co chce. Stąd też poniekąd nazwa bloga.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz